poniedziałek, 30 sierpnia 2010
8. LINKI DO TEMATU : GWARA ŻYWIECKA .

TOWARZYSTWO NAUKOWE ŻYWIECKIE

GWARA GÓRALSKA

WIKIPEDIA : GWARA GÓRALSKA

GWARA ŻYWIECKA

..."Chciałbym ... ocalić od zapomnienia "... /K.I.Gałczyński/.

Gwara góralska :

http://zywiecinfo.pl/syn-groni-%E2%80%93-julian-reimschussel/Syn groni .

Oto fragment z powyższego linka : Julian Reimschussel stanowi źródło , z którego chętnie czerpią zespoły teatralne , amatorskie i nie tylko Żywiecczyzny , Podhala i innych regionów Polski "

Teksty objęte prawem autorskim.

Więcej informacji na http://zywiecinfo.pl/syn-groni-%E2%80%93-julian-reimschussel
Teksty objęte prawem autorskim.

Więcej informacji na http://zywiecinfo.pl/syn-groni-%E2%80%93-julian-reimschussel/
Teksty objęte prawem autorskim.

Więcej informacji na http://zywiecinfo.pl/syn-groni-%E2%80%93-julian-reimschussel/
Teksty objęte prawem autorskim.

Więcej informacji na http://zywiecinfo.pl/syn-groni-%E2%80%93-julian-reimschussel/
Teksty objęte prawem autorskim.

Więcej informacji na http://zywiecinfo.pl/syn-groni-%E2%80%93-julian-reimschussel/
Teksty objęte prawem autorskim.

Więcej informacji na http://zywiecinfo.pl/syn-groni-%E2%80%93-julian-reimschussel/
Teksty objęte prawem autorskim.

Więcej informacji na http://zywiecinfo.pl/syn-groni-%E2%80%93-julian-reimschussel/

http://pl.wikiquote.org/wiki/Wanda_Czubernatowa

 " Wanda Czubernatowa przez wiele lat korespondowała z ks. prof. Józefem Tischnerem, a z tych rozmów powstała wspólna książka „Wieści ze słuchanicy”.  Czubernatowa zwana Tiśnerową muzą znała ks. prof. od dziecka i to Tischner namawiał ją do pisania, często cytując jej wiersze na wielu swoich wykładach. Zachwycał się, że z góralki istny Husserl, a może nawet Ingarden. Gdy wydał „Filozofię po góralsku”, Wanda skarżyła się, że wśród tatrzańskich filozofów nie ma żadnej kobiety. Ale Tischner był uparty i tłumaczył, „babów nie było filozofami” i … zrobił z niej Safonę z Raby Wyżnej.  I tak Czubernatowa od lat pozostaje; Poetką najlepszą wśród kucharek. I  kucharką najlepszą wśród poetek. Może dlatego, że jak sama mówi, w jej rondelkach, bywało, że brudnych za uszami, wciąż smażyły się wierszyki". 

W letnim lesie

Wanda Czubernatowa

W letnim lesie

na odwiecerz

byłeś mój

w borównicku niedoźrałym

we mchach rośnych

byłeś mój

ręce twoje zakwitały

kwitły ogniem kwitły kwiatem

ochraniały mnie przed światem

byłeś mój

 

Pote miesiąc ślozł z wierzchołka

nabroł gwiozdek do podołka

i złociście sioł po lesie

od gór leci letnie granie

tońcom gwiozdki na polanie

na cetynie

na smrecynie

septo zając zajęcynie

byłeś mój

 

Byłeś ogniem

byłeś światem

zielonością

duchem

kwiatem

byłeś mój



STEFANIA MAŁYSA - GÓRALE PYTAJOM - WIERSZ O JANIE PAWLE II

Stefania Małysa to emerytowana nauczycielka z Grzechyni k/Makowa Podhalańskiego , piszaca także gwarą  piękne wiersze i teksty do pięknych pieśni religijnych .

 A Wirtualna Polska niech mi nie przeszkadza i niech się ode mnie odczepi z łaski swojej .

 

 

Tagi: gwara serce
23:37, kaziapajestka , WSTĘP
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 29 sierpnia 2010
7. KTO MÓWI TAKIM JĘZYKIEM ?

Humoreska miała mieć szablonową fabułę : stary Kubas przed świętami Bożego Narodzenia "zachorował " i przygotowując się do śmierci - wzywa swoje potomstwo z rodzinami . Przyjeżdżają wszyscy , po 2 dniach okazuje się , że to mistyfikacja . Wszystko kończy się szczęśliwie . Wszyscy zadowoleni a najbardziej babcia . Spędzili wspólnie święta - o czym od kilku lat marzyła .

Powyższy schemat miałam rozwinąć gwarą .

Mając nadzieję , że wnuk - licealista , który od niemowlęctwa świetnie radzi sobie z komputerem będzie instalował mi reklamy na blogu pokazałam mu ten właśnie blog , na którym obecnie piszę . Z uprzejmości nie odmówił ale czytać zaczął z ociąganiem się .

- Dawniej kiedyś czytałem Twój blog " U babci Kazi " ale już go nie ma . Dlaczego ?

- Bo go zlikwidowałam .

- Tak ? Dlaczego ?

Pytania zadawał raczej z grzecznośći .

- Babciu ! Dlaczego piszesz takim dziwnym językiem ? Ja tego nie rozumiem ! Kto tak mówi ? Nie słyszałem w życiu takiego języka ! Nie lubię blogów .

Niestety upływający czas sprawił , że gwary używa się w podobny sposób jak strojów ludowych . Bardzo rzadko : w Boże Ciało i w dożynki . Potrafią nią posługiwać się w zasadzie tylko ludzie starzy . Na codzień na wsi nawet starzy mówią potocznym językiem ogólnopolskim .

Chciałam napisać coś o Szarem . Kilka lat życia , które tam spędziłam pozostawiło mi najmilsze w życiu wspomnienia ! / Jeśli ktoś z Szarego tu przypadkiem trafi , to zapewniam , że postacie i zdarzenia w opowiadaniu zmyśliłam ale problem jest prawdziwy /.

 

czwartek, 19 sierpnia 2010
6.Fortel starego Kubasa cz.I

Hań - w Śmierdlowce , co za tom guorom Sare zył se stary Kuboń ze swoją Kuboniulom . Mało , ze na imie mioł Kuba , to jesce nazywoł sie Kubas . Wychowoł troje dzieci nale ze były zdolne pokońcyły wyzse skoły i w Sarym miyskać nie kciały . Syn doktor juz uosiym lat jak w chałpie nie był . Emila nojstarso tez cosik jedynoście . Nojcynścij s Kalwaryi zaglondała Zośka - nojmłodso , chyba tymu , ze nojblizyj miyskała i ze ji było troche biydnij , bo była naucycielkom . Pore lat tymu skońcyła trzeci krzyzyk nale scyńścia do chłopów ni miała . Na wakacyje stale kasik wyjezdzała : a to na kolonije z dzieciskami a to na wcasy .

- Stary zrob co , zeby wreście na Godni Świynta wszyscy sie zjechali . Wnuki tez - susyła mu baba głowe .

- Babo , fanzolisz cały dziyń .  Na coz jo zrobie ? Stale do nik dzwonis i zaprasos a razem sie zjechać wszyscy ni mogom . Stale ktorymuś coś wypadnie . Nale zobocys , w ty Swiynta bydom , juz cosik wymyślem .

Myśloł , myśloł az wymyślił .

- Panie Miodoński , Hyniuśkowi "Świyrscyk" jest ? Bo sie ni moze docekać . Taki mondry tyn nas synulek - przerwała opowieść listonosza Mańcia , która bardzo kochała swojego syneczka ,  wziętego  z domu dziecka na starość .

 

wtorek, 17 sierpnia 2010
5. WYPRAWA NA TORG .

Uo tym , jak Wojtek Scotka z Milowki i Francek Motyka z Małego Cisca jechali starom kobyłom Hyńka Łajcokowego do Zywca na torg w środe.

Zgodali sie w Tynionce ka zrywali drewno ku rzyce . Franusin Wojtek nie kcioł jechać w tyn tydziyń , bo godoł , coby pocekali jesce jak śniyk do resty stopni , ka za dwa tydnie . Ale starymu Motyce sie poliło . Mioł jakisik gros za jałowke , co nie kciała zostać cielno i musioł jom przedać Janieli spod Gronia , bo potrzebowała na weseli . Wydowała Kaśke za Staska Kozarkowego z Barani .

Baba Motyki uparła sie coby ś nimi jechać ale chłopiska ji wziońć nie kcieli . Mieli swoji załatwiynia .

Franek kcioł kupić tytuń do fajki i kiyrpce dlo swoji baby , bo dała mu dwie rzecy : stary kiyrpiec na miare  i  wreście - spokój s tym wyjazdem .

Wojtek - ze myśloł uo uozenku po tegorocnyk zniwak - kcioł nabyć drogom kupna cornom kazimiyrke - piyknom chustke z kasmiru dlo swojij frajerki Maryśki s potoka .

Siedli do paradnej brycki , co jim Jyndrek Łajcok w pośpiechu zryktowoł , zaciynli kobyłke i - rusyli . Z pocontku kobyłka uodwracała na nik łeb bo niezwykła była tak sie spiesyć i w dodatku uoba roz po roz wybuchali głośnym śmiychem . Ale potym nabrała tympa i ciongnyła juz rowno , tak , ze na Radzichowskim Dziole Wojtek nawet sie zdrzymnoł .

Chodzom po targu , sukajom kiyrpiec tanik Hance Motykuli . Francek siyngo za pazuche kany uowiniynte w chustecke mioł piyniondze z jałowki - niy ma piyniyndzy !

-To tyn psiokrew Cygon , bo cosik za długo kryńcił sie kole ciebie w barze !

- Nady go przegoniłek , bo kcioł uode mnie na gorzołke !

-Widać za późno !

Wracali bez kiyrpiec ! Nie było juz wesoło tak jak w hańtom strone ! Kobyła wlokła sie noga za nogom i nik ji nie poganioł . Francek boł sie Hanki . Jiyno poprawioł na głowie stary kapelus - roz go przesuwoł na zadek głowy a roz na przodek zeby uozpyndzić corne myśli uo zonie . Co mu tez Hanka powiy ?

Z nieba patrzoł na nik ciekawie ksiynzyc ciynki jak ta Felusiowo krowa , co to starcyło jij  siana do świont godnik , a potem to juz zyła ino tynsknotom za wiosnom i sieckom ze słomy . Po niebie płynyły baranki . Jaz dziw , ze kiery nie zabecoł za Franusiowymi piniondzami . Wreście jak mijali hamre , ksiynzyc wseł za nojwiynksego chmurowego baranka i pociymniało . Chyba coby ukryć Franusiow wstyd . 

 

poniedziałek, 16 sierpnia 2010
4. UO TYM JAK PIETRAŃKO PRZYJECHOŁ SANIAMI A WRACOŁ WOZEM .

Świat zasłyszanych niegdyś opowieści odszedł bezpowrotnie już dawno . Gwara zasłyszana w dzieciństwie od starego bajarza siedzącego na schodach przed swym sklepem i straszącego turystki idące na Baranią Górę opowieściami w rodzaju : ..."prześliczną panią niedźwiedź zamordował pod Baranią Górą "... dźwięczą w uszach i inspirują .

Pietrańko z Pietrańkulom i chowańcem co to był synem jeji siostry z Pietraszonki , zyli sobie spokojnie i ekologicnie na polanie Cumówka w Kameśnicy . W piecu polili se drewno ze swojigo lasa , warzyli na piecu kwaśnice ze swoji świni , jedli swoj syr , śmietane , masło ji mlyko uod swojich krow . Pietrańkula nawet jak sie ji kciało to piekła chlyb . A jak niy , to wyganiała Pietrańke do sklepu we wsi po sol , chlyb , nafte i kiełbase , bo jom lubił ich chowaniec Stasek .

Tym razem Pietrańko przyjechoł troche za wceśnie . Rynte mioł listonos Miodoński przyniyś dopiyro za trzy dni . Uodbiyroł mu jom sklepowy i dawoł jak Pietrańko przyjyzdzoł po nafte , zeby uoświycać Staskowi wiecory , bo casem , jak było lepij na polu to chodził do skoły we wsi . Holec juz z niego był doś walny a zalicył dopiyro cwortom klase . Rynta była Pietrńkuli bo w młodości miyskała u ciotki w Biylsku pod Syndzielniom i robiła w fabryce włokiynnicej . Dobrze zarobiała , bo była tkackom . Tkała nojlepse wełny co to nawet lordowie angielscy sprowadzali se na ubrania . Cynsto uo tym Staskowi uopowiadała i wiele mogła ucyła go sama długimi zimowymi wiecorami jak juz sie uodrobiła w gospodarstwie i w chałpie . Cytali cynsto ksionski pozycone uod sklepowego i uod starego Pietrysa , co to gojnym był w lesie i lubił cytać Siynkiewica .

A cynsto w domu byli sami , bo Pietrańko co był młodsy uod Pietrańkuli lubił towarzystwo . W tym celu po cichu w lesie pyndził samogon i cynsto tam uodwiydzali go robotnicy leśni . Teraz tez przijechoł z tzema flaskami ksiynzycowki tak mocnej , ze musieli jom z Józofem uozpuscać wodom , bo by samej nie wypił ! Tako mocno ! Paula zło była na nik , bo ji bałamucili w chałpie calutkie trzi dni .

Jak Pietrańko troche przekrziźwioł , kcioł wracać du domu , bo uodebroł rynte i zrobił zakupy . Siado na sanie . A tu nie ujedzie ! Musioł pozycyć uod Tycka wozu , zeby zajechać na Cumowki.

Bo zrobiła sie wiesna a tyn nawet nie zauwozył - tak z Józofem pili samogonke !

 

niedziela, 15 sierpnia 2010
3. ZŁOTOGŁOWIEC .

- Panie listonoszu ,  odpocznie pan sobie ?

- Przy was nie odpoczne .

- Przyniose panu szklaneczke taty do płukania gardła - córka sklepowego rzuciła się za piec , gdzie w celowo zrobionej przez zduna wnęce ukryte miał przed żoną wino , które zimą było ciepłe , żeby się nie przeziębił a latem zachowywało miły chłodek .

Prosimy o bajkę - piątka kuzynów zawołała chórem .

Listonosz korzystając ze skrytki sklepowego i jego gościnnej oraz lubiącej bajki listonosza córki przepłukał gardło , usiadł na schodach wśród czekajacej już dzieciarni i - rozpoczął :

"ZŁOTOGŁOWIEC":

-Dziyń dobry , mos ta co do mnie ? - krzyknoł Pietrańko z wozu , który zatrzymał sie przed sklepem .

Dziś było po bajce !

I na tym właśnie polegał urok opowieści listonosza , że chociaż w zasadzie te same , zawsze były inne ! Sklepowy opowiadał z fantazją i chociaż czasem robił drobne zmiany na potrzeby chwili - nie lubił aby  mu przerywano . Chociaż przyszedł jakiś klient , dołączał się na schodach do słuchaczy . Kobiety zwykle kręciły głowami z podziwu jak to Staś piyknie leje wode . 

sobota, 14 sierpnia 2010
2.CORNY I CERWONY .

Pietrańko wracoł na Cumowke poźnom porom przet połnocom . Jakosik zećmiło mu sie kie uopowiadał Kudłatymu uo tym , jak mu ktosik samogon gotowiutki po lesie połozlywoł . Uoba kombinowali , kto to tez mog byś . Jesce całkiym nie wykrzyźwioł po tym , jak to ze Staskiym Kozarkem uobalili w sklepiy u Jopka w Kameśnicy pore win uowocowyk , bo daleko było jesce do rynty Pietrańkuli a wylicyła mu psiokrew staro na kupno tak , ze niewiela mu uostało .

Jechoł drogom bez las . Chmury wisiały nad Baraniom Górom i lada kwila mog loć desc . Było tak ćma , ze cłowiek by kroku nie used . Nale koń ciongnoł , bo znoł dobrze droge du domu . Nad potockiem wisiała mgła i sła wilgoć na uśpiony las . Zawse w Janosce koło łomu boł sie nojbardziyj . To było miejsce kany we wojne widzioł zabityk przez Niymcow dwok młodyk partyzantow . Patrzoł na nik skryty miyndzy drzewami . Skoda mu jik było bo to byli młodziutcy holce , tacy jak un wtedy .

Potocek tocył wezbrane wody po niedawnym descu i sumioł Pietrańce : - Po co ześ tak długo z Kudłatym uo gupstwak godoł ? Łobok miyndzy drzewami kole łomu uozległo sie pohukiwanie sowy . Zabobonny górol przezegnoł sie ze strachym . Zmowił wiecny uodpocynek za partyzantów . Łotarł pot z coła i poprawił kapelus .

Pośpiywywoł , zeby sie nie boć :

-Jadymy , jadymy a drozki nie wiymy , moze ludzie wiedzom to mi to powiedzom .

- A kaz ci kto powiy jak tu zywej dusy w tym lesie ni ma ty stary durniu - na głos powiedzioł do siebie Pietrańko .

-Jo ci powiym Pietrańko - uodezwoł sie ze zadku głos taki jagby z grobu wychodził . - Jo Cyrwony !

Włosy Pietrańce stanyły dymba i jaze zimny pot uobloł mu pleca . Akurat zacynli jechać w ciymnym lesie pod gorke i koń z trudem ciongnoł a uciongnuńć ni mog .

-No , jedze , ty stary pierniku - wydziyroł sie Pietrańko i sukoł po ciymku bata , ale go ni mog najś , bo go juz downo stracił jak sukoł bułek , kiedy głod nagły pocuł . Rynka natrafiła na wozie na cosik zimnego . Skocył jak łoparzony . Zabocył , ze we flasce uostało mu niedopite wino , co se na droge kupił .

-Jedź corny łobocymy kto silniyjsy , bo cie cyrwony trzimo ! - uodezwoł sie zaś głos jagby spot ziymi .

-Myślołek , ze tyn deboł uostoł koło łomu  a un zaś kole mnie !

Lecioł bez las i wrzescoł wniebogłosy !

- Na coz sie tak drzes ? - usłysoł kole siebie w ciymności głos Pietrańkuli . Wrocili do wozu , bo Pietrańkula uozgnyła bateryjke .  Uoświyciła woz i kole wozu .

- Ty stary uośle , to nie widzis , ze mos woz zahamowany ! To jako kuń mioł cie uciongnonć do gory ?

- Jo nie hamowoł ! - dusiowoł sie Pietrańko - Na moj dusiu ! To Cyrwony ! Tyn deboł leśny ! Co go to widać z daleka .

- A widziołeś go ? -dopytywała sie ze złością Pietrańkula uodkryncajonc hamulec .

- Nady ćma , kaz go miołek widzieć ? -uoburzył sie Pietrańko . Stasek śmioł sie na wozie z ujka i ciotki . Siadli ku niymu a Corny ciongnoł ile sił ,  bo cuł ,  ze zblizo sie w sopie łowies . Pietrańko po roz dziesionty uopowiadoł zonie uo tym , co ktosika godoł grobowym głosem i trzimoł mu woz . Pietrańkula zaś smioła sie po cichu , bo wiedziała , ze jeji strachliwy chłop teraz bydzie spiesył sie du domu przed ćmokiem .

Mogłabym  napisać słowniczek z wyjaśnieniem słów użytych w tekstach gwarowych ale podejrzewam , że ci , którzy uczynili niewątpliwy wysiłek , aby to przeczytać - potrafią zrozumieć  tekst bez tego .

piątek, 13 sierpnia 2010
1.Opowiadanie starej Marynki .

 

Piyknie godać nie umiem , bo jo nie kształcono . Ale godać to jo bardzo lubiem .

Uopowiem wom dziś jak to podcas kryzysu z Weronkom pojechałymy do Krakowa załatwiać wizy na wyjazd do Hameryki . Tej Hameryki to jo do dzisiok nie widziała a Werka tym bardziej , bo biydni nie zyjom juz ze dwa roki . Wysiadłymy z ałtobusu koło dworca . Weronka sie kasik zacholali kole ustympow , a jo nie potrzebowała do toalety , ino wesłam do "Smoka " , bo pocułak strasny głod .

Usiadłam do stołu , połozyłam dwie torby na stołku co to w jednej miałam zabitą  gynś a drugom z jajkami i śmietanom i posłam kupić uobiad . Nie cekałak na Werke , bo uoni mieli kanapki .

Nie było tam duzego wyboru . To , co wziynak , albo bigos "myśliwski" cyli taki , w ktorym poluje sie na miynso . Nale prziniesłak zupe pomidorowom i wrociłak po kotlet z surowkom z kisonej kapusty i ziymniockiem malutkim jak jajko . Wrociłam sie jescse z pularyskiem zapłacić uobiod . Przychodzem a tu mojom zupe jy jakisik Murzin . No to przysunyłam jom do siebie i skoro zapłacono - trzeba zjeś . A tyn  - pewnie afrykański studynt łypie na mnie biołym ślypiem z cornej facjaty . Ze jym drugi danie ? Wojtuś uod Bronie , co to bydzie lykarzem godoł , ze uoni tu u nas biydujom . Tyn to tez było chucherko . Usmiychnął sie do mnie i pedzioł :  -klyziyś , klyziyś ! Potem wysed .

Jo skońcyła uobiod i sukom torby , tej z jajkami i tej z gynsiom . Uobu ni ma . Acha , to tyn Murzin ! Ale rozglondom sie dali . Przy trzecim uode mnie stoliku - som moje torby!

A na stole - zupa pomidorowa i kotlet z surowkom z kisonej kapusty i z jednym ziymniockiem jak jajko .

- No myślałak , ze sie pod ziymie zapadne . Poleciałak do drzwi . Po Murzinie ani śladu!